Dźwirzyno 2 turnus

Dzień 14

Dziękujemy za ten wspólnie spędzony czas! <3

Pozdrawiają najlepsi Animatorzy z Dźwirzyna!

Buziaki przesyłają Oliwia, Maja i Łukasz   :*

THE END

Dzień 13

No i cóż, ostatni dzień koloni za nami. Pogoda była cudna, a nastroje jak zawsze bombowe. Poranek znów w rytmie latino – dziewczyny z grupy Pani Ani rozruszały nas zumbą! Po śniadaniu przyszedł czas na „Neptunalia”. Doświadczeni koloniści przebrali się za diabełki i nimfy wodne. Pilnowali oni, aby orszak Świeżych dotarł na miejsce chrztu. Cały pochód prowadził Neptun ze swoją małżonką. Aby stać się pełnoprawnym kolonistą trzeba było się porządnie wybrudzić i przejść przez pełen niespodzianek tor przeszkód. Nie obyło się bez dużej dawki śmiechu i radości. Po dobrej zabawie przyszedł czas na obowiązki. Pakowaliśmy się i sprzątaliśmy nasze pokoje na błysk. Wieczorem zgromadziliśmy się na apelu pożegnalnym. Każdy otrzymał upominek, a osoby, które wyróżniły się nienaganną postawą, zasłużyły na coś ekstra. Zostały także rozdane nagrody za utrzymywanie czystości w naszych pokojach. Po apelu udaliśmy się na piękny zachód słońca. Wszyscy strzeliliśmy sobie pamiątkowe fotki. To tyle od nas. Będziemy tęsknić! Do zobaczenia wkrótce!

P.S. Wszystkiego najlepszego dla Wiktorii!

Dzień 12

Eloszka! Kolejny dzień zleciał jak burza. Kolonia zbliża się ku końcowi wielkimi krokami, ale my mimo tego nie zwalniamy tempa. Dzisiejszy dzień w bombowy sposób rozpoczęła nam Anastazja, która poprowadziła zumbę. Dwa ostanie dni pokazały, że latynoskie klimaty nie mają sobie równych w porannym rozgrzewaniu. Po śniadaniu, porannej toalecie i teście białej rękawiczki przyszedł czas na plażowanie. Po obiedzie wybraliśmy się na wycieczkę do Kołobrzegu. Grupy młodsze troszkę pozwiedzały, zaliczyły najlepsze naturalne lody w mieście i wypłynęły w rejs statkiem pirackim. Grupy starsze postawiły na dreszczyk emocji i pobawili się w parku linowym. Wieczorem starsi podzielili się na dwa obozy: „Oponki” vs „Makłowicze” i zmierzyli się ze sobą podczas teleturnieju „Kocham Cię Kolonio”. Młodsze dziewczynki w tym czasie bawiły się na prywatnej dyskotece, a chłopcy poszaleli na plaży podczas zachodu słońca. Dzięki za uwagę. Bez odbioru!

Dzień 11

Siemaneczko! Pogoda nam dzisiaj dopisała. Nastroje od rana cudowne. Pozytywną energią dzień naładowały dziewczyny z grupy Pani Ani, które jako rozgrzewkę poprowadziły dla nas zumbę. W świetnych humorach wszamaliśmy śniadanko. Następnie chwila na szybkie starcie ostatnich kurzów przed inspekcją Pani Kierownik. Kiedy już wszyscy postarali się o wysokie noty w naszym kolonijnym konkursie czystości,  wyskoczyliśmy na plażę. Można śmiało powiedzieć, że każdy z nas bardzo dobrze zrozumiał czym jest bryza morska. Na plaży nie było nudy. Podzieliliśmy się na grupy i poskakaliśmy wspólnie na ogromnej skakance, zgadywaliśmy kim jesteśmy, a także porozumiewaliśmy się za pomocą śmiesznych znaków grając w kenta. Po obiedzie i chwili odpoczynku, zaczęliśmy grę w podchody. Pani Kierownik została porwana. Tylko my, wykonując dane nam zadania, mogliśmy Ją uratować z rąk zbirów. Spokojnie, daliśmy radę, Pani Asia została uratowana i jest cała i zdrowa. Wieczorem awanturowaliśmy się o ciukasy. Nasza wspaniała prowadząca Anna „Ibisz” Kruk sprawdziła wiedzę kolonistów prowadząc licytację pytań za pomocą cukierków. Było mądrze, wesoło i SŁODKO. To tyle na dzisiaj, dobranoc!

Dzień 10

Ahoj! Poranek był dzisiaj obiecujący. Obudziliśmy się przy pięknym słońcu. Lecz jak to nad morzem bywa, po godzinie słońce gdzieś zniknęło, chmury pokryły całe niebo, a nasze plany przeminęły z wiatrem. (Czyli dzień jak co dzień). Ale spokojnie, plan B został wcielony w życie. Rano śniadanie, sprzątanie i spacer do kościoła. Później, korzystając z okazji, że po Mszy św. znajdowaliśmy się w centrum miasta, skoczyliśmy na shopping. Jedynie grupa V stanowczo odmówiła traceniu pieniędzy i z ochotą wybrała się na spacer do Grzybowa! W tym samym czasie najstarsza grupa dziewczyn pojechała na wycieczkę rowerową do Kołobrzegu, by odwiedzić swoja koleżankę w szpitalu! (ŻYCZYMY SZYBKIEGO POWROTU DO ZDROWIA OLU!) Po obiedzie odbyły się zajęcia w grupach i przygotowania do „Top Model”. Pokaz mody odbył się po kolacji. Uczestnicy zmierzyli się ze sobą prezentując 3 kreacje: elegancką, sportową i śmieszną. Konkurencja była niezwykle wysoka! Top model i top modelka Dźwirzyna zostali wybrani, możemy iść spać. Dobranoc!

P.S. Wszystkiego najlepszego Martyna!

Dzień 9

Heloł! Heloł! Dzisiaj było ślicznie. Pogoda wręcz idealna. Słoneczko grzało, do tego lekki wiaterek, aż chce się żyć! Rano tradycyjnie krótka rozgrzewka (biegacze nadal biegają), śniadanie i sprzątanie. Po codziennej, porannej rutynie przyszedł czas na królową kolonijnych dyscyplin sportowych – baloniadę. Grupy starsze i młodsze, dumnie dzierżąc ręczniki, stanęły naprzeciw siebie, by rozbić balona napełnionego wodą na polu przeciwnika. Po obiedzie przyszedł czas na plażowanie. Jedynie grupa najmłodszych dziewczyn wybrała się nad dźwirzyńskie jezioro, by powindsurfingować. Kolacja odbyła się dzisiaj wcześniej, ponieważ żegnaliśmy trójtygodniowców z Wrocławia. Po apelu odbył się Wieczór Kultur. Każda z grup przygotowała występ, w którym zaprezentowała tradycje wybranych przez siebie kultur. Po imprezie przyszedł czas na coś dla głodomorów – kiełbasy z grilla. Tym pysznym akcentem zakończyliśmy dzisiejszy dzień. Dobranocki!

Dzień 8

Siemanejro! Normalnie nie uwierzycie. Wczorajsze słoneczko dzisiaj też nas zaszczyciło swoją obecnością. Promieni nie można marnować, więc ten dzień też spędziliśmy mega aktywnie. Po rozgrzewce, śniadanku i sprzątaniu wyskoczyliśmy na boiska, by rozegrać mecze siatkówki i koszykówki, zmierzyć się z biegiem wokół ośrodka i poskakać w dal. Najmłodsza grupa odwiedziła w tym czasie plac zabaw na pobliskim orliku. Po obiedzie najstarsza grupa wybrała się na wycieczkę rowerową do Kołobrzegu, a reszta kolonii byczyła się na plaży. Nie obyło się też bez miastowania. Wieczorem przyszedł czas na MIŁOŚĆ! Kolonijne pary miały okazję przypieczętować swoje uczucia na ślubie kolonijnym! I tym bombowym akcentem zakończyliśmy dzień 8! Dobranoc!

Dzień 7

Cześć i czołem! Kolejny dzień za nami. Dzisiaj było ładnie. Pogoda dopisała, słońce świeciło. Na kąpiel w morzu może i troszkę za zimno, ale za to idealnie na to, by się poruszać. Dzień spędziliśmy mega aktywnie. Poranek tradycyjnie rozpoczęliśmy od rozgrzewki. Później śniadanie, sprzątnie i zajęcia w grupach. Plaża, rozgrywki sportowe na orliku, miastowanie – do wyboru, do koloru. Po obiedzie dla grup starszych odbyły się tańce i spacer plażą do portu, a dla grup młodszych windsurfing. Wieczorem wszyscy zmierzyli się ze znanymi piosenkami w „Bitwie na głosy”. Wrocławianie wybrali się dzisiaj na wycieczkę do Słowińskiego Parku Narodowego, a wieczorem oglądali film na świeżym powietrzu. Dzięki za uwagę i do usłyszenia jutro. Yoł!

Dzień 6

Cześć cześć 1 6! Nie owijając w bawełnę dzisiejszy dzień był wyzwaniem. Pogoda była do bani. Mega dużo czasu musieliśmy spędzić w ośrodku. Jedynie rano mogliśmy chwilę nacieszyć się słoneczkiem. Ale nie martwcie się,nie było czasu na nudę. Jeszcze mocniej zacieśniliśmy swoje relacje. No to dzień wyglądał następująco. Rano wyskoczyliśmy na plażę póki pogoda nam na to pozwalała i zorganizowaliśmy konkurs na najładniejszą rzeźbę z piasku. Mieliśmy szczęście, bo po obiedzie zaczęło sikać z nieba i to z naprawdę niezłym strumieniem. Dlatego też nasze plany uległy autodestrukcji i popołudnie spędziliśmy pod zadaszeniem. Graliśmy w unihokeja, karty, ludzkiego chińczyka i karteczki. Za to wieczorem dużo się działo. Młodsi zagrali w teleturniej „Kocham Cię, Kolonio”. Mogli wykazać się przy tym swoją inteligencją, muzykalnością, umiejętnościami plastycznymi i nie tylko. Dla starszych w tym czasie został zorganizowany wieczór grozy. Wcielili się oni w detektywów grając w „Czarne historie” i obejrzeli horror. Tyle od nas. Bez odbioru!

 

Dzień 5

Elo elo 3 2 0! Za nami dzień w dechę! Poranek jak poranek. Biegacze dalej biegają, a śpiochy nadal wloką swe tyłeczki na rozgrzewkę. Po śniadaniu krótkie porządki i regularna kontrola czystości. Dopiero po codziennej rutynie pozwoliliśmy sobie na zabawę. Najmłodsi znaleźli tajną wiadomość na drzwiach swojego pokoju, która rozpoczęła zabawę w podchody. Przetrząsnęli oni cały ośrodek szukając przeróżnych zadań i zagadek. By ukończyć grę, młodzi musieli wykazać się ogromnym sprytem i zapamiętać, że biedronki puszczają bąki.  Starszaki dostali listę ciekawych zadań do wykonania i migiem wylecieli na miasto. Próbowali wyciągnąć ekspedientkę z pobliskiej lodziarni na kolację, stworzyć ludzką piramidę, ułożyć choreografię do piosenki „My jesteśmy krasnoludki” itd. Po obiadku słońce zaszczyciło nas swoją obecnością. Wykorzystaliśmy to bawiąc się w grę  „Bruneci kontra Blondyni” w wersji na plaży. Oprócz tego pobyczyliśmy się trochę na piachu. W tym czasie grupy z Wrocławia zmierzyły się z podchodami. Po kolacji polecieliśmy do pokojów, by przygotować się na dyskotekę tematyczną w stylu dres i dresiara, czyli typowy Seba i jego dziewczyna Karyna. A teraz lecimy. Yoł i do zoba!

Dzień 4

Siema ściema! Dzisiaj pogoda nie mogła się zdecydować. Rano było w miarę ciepło, południe deszczowe, wieczór to już w ogóle raz taki, raz siaki. Ale pogoda nie stanęła nam na przeszkodzie, by dobrze się bawić. Nasi nieustraszeni biegacze ponownie przebiegli się plażą zaraz po pobudce. Reszta koloni stawiła się na naszą regularną rozgrzewkę. Po śniadaniu Każda grupa skorzystała ze słońca na swój sposób. Było plażowanie, miastowanie i gokardowanie. Po obiedzie z powodu deszczu musieliśmy zrezygnować z rozgrywek sportowych i zająć się czymś w ośrodku. Każda grupa dostała zadanie, by narysować wizytówkę swojego pokoju Każdy kolonista ponadto musiał stworzyć wizytówkę, która najlepiej określa jego osobowość. Imprezą dzisiejszego dnia było MAM TALENT. Koloniści z każdej grupy – młodsi i starsi, piosenkarze, tancerze i aktorzy, układacze kostek rubika i dziewczyny gumy zaprezentowali swoje cudowne talenty na Dźwirzyńskiej scenie. Konkurencja była niebywale wysoka. Jak pokazały wyniki (został przyznane 3 I miejsca) nasza kolonia skrywa wiele perełek.

P.S. Wszystkiego najlepszego dla Izy!

P.S. x2 Kolonijny rekord układania kostki rubika to 43 SEKUNDY!  Brawa dla Olafa!

Dzień 3

Hejka naklejka! Dzień zaczęliśmy bardzo aktywnie. Niektórzy wariaci poświęcili cenne minuty snu na poranne bieganko – szacuneczek. A cała reszta rozbudziła się troszeczkę później już przy typowej rozgrzewce. Następnie przyszedł czas na śniadanko, a potem… PLAŻA! Tak, tak, tak! Siatka, zbijak, przeciąganie liny, skakanie na długiej skakance, zakopywanie się w piasku i oczywiście mega dużo byczenia się na kocach. A co po przerwie poobiedniej? Też PLAŻA! Skorzystaliśmy z pięknego słoneczka i wskoczyliśmy do morza. Bez opalania też się nie obeszło. Wieczorem poszliśmy do kościoła, a po mszy zabawiliśmy się w kalambury. Było dużo śmiechu i radochy. To tyle z dzisiaj. Do jutra!

Dzień 2

Witajcie śmieszki orzeszki! Za nami kolejny dzień. Po śniadanku wpadliśmy do pani pielęgniarki, graliśmy w nogę, wyszliśmy na pierwsze zakupy i przede wszystkim poznawaliśmy nowe mordki. Troszkę później najstarsze grupy pobiegały podczas gorących krzeseł. A po obiedzie PLAAAŻAAAA. Jesteśmy ostrymi szczęściarzami. Już drugiego dnia słoneczko zaszczyciło nas swoją obecnością. Spokojnie, wychowawczyni Anna rzuciła na słońce urok „Lumos całoturnusus”, więc słońce na bank będzie świeciło przez kolejne dwa tygodnie. Po kolacji pobawiliśmy się i pośpiewaliśmy grając w „Jak to leciało”. Wieczorem pożegnaliśmy dwutygodniowców z Wrocławia. Najpierw odbył się oficjalny apel, a następnie pożegnalna dyskoteka. Jak kończyć to z przytupem! Teraz lulu, ząbki, siusiu i spać. Dobranoc!

Dzień 1

Siemano kolano! Pierwszy dzień za nami! Ogólnie to dzisiaj było typowo organizacyjnie. Po przyjeździe wszamaliśmy obiadek, poznaliśmy wychowawców, zostaliśmy przydzieleni do pokojów, odbył się apel powitalny itepe, itede. Po wszystkich tych pierduletach polecieliśmy na pierwsze spotkanie z plażą i morzem! Po krótkim spacerku wróciliśmy do ośrodka gdzie czekała na nas pierwsza kolonijna dyskoteka. Zaczynamy trochę nieśmiało, ale z czasem wszyscy będziemy wywijać na parkiecie, a nie podpierać grzejniki. Mamy tu też kilku wirtuozów muzycznych. Zaraz po rozpakowaniu bagaży pobiegli popieścić pianino. W skrócie: każdy bada grunt. Tyle jeśli chodzi o dzisiaj. Dobranoc, bez odbioru!

P.S. Wszystkiego najlepszego Marcel!