Football camp (Austria)

Dzień dziesiąty

Hejo. Powoli nasz Football’owy Camp dobiega końca…Niestety. Dziś rano po śniadanku pojechaliśmy zwiedzić stadion Rapidu Wiedeń. Arena jest ogromna, ma pojemność 28 000 ludzi. Robi ogromne wrażenie. Na stadionowej VIP-owskiej restauracji zjedliśmy pyszny obiadek i mogliśmy ruszyć na zwiedzanie obiektu. Na początek biznesowe loże na pełnym wypasie, mieliśmy okazję zobaczyć stamtąd murawę oraz zasiąść na VIP-owskich miejscach. Następnie ksiądz Krzysztof pokazał nam stadionową kapliczkę…Wiecie o tym, że bardzo zapaleni fani Rapidu biorą tam śluby? A nawet chrzczą tam swoje dzieci. Meeeega sprawa! Nasz kolejny przystanek to sala konferencyjna, na której sami mogliśmy się przekonać jak taka prawdziwa konferencja wygląda, zrobiliśmy sobie symulację takiej sportowej pomeczowej sesji.

Po udanym meetingu na sali spotkań z dziennikarzami poszliśmy porobić sobie foteczki na murawie. Wycieczka skończyła się zakupami w fanowskim sklepie drużyny. Wieczorem podsumowanie Campu, wręczenie kilku gift’ów i nagród. Jutro wyjazd! Widzimy się za roczek!

Wszystkim piłkarzom z naszego obozu życzymy powodzenia w realizowaniu swoich celów! Motywujcie się wzajemnie i pamiętajcie, że trzymamy za Was kciuki! 

 

Dzień dziewiąty

Siemano kolano ! Dziś rano turnieje – Ping pong, Fifka, piłkarzyki…Jutro finał Fifki, wszyscy jesteśmy ciekawi kto wygra. Jest o co walczyć ! Po roladach, mielonych na obiadek poszliśmy na boicho i rozegraliśmy meczyka. Co prawda zaczął kropić lekki deszczyk, ale to nam nie przeszkodziło, po jakimś czasie pokazała się piękna, duuuża tęcza. Wieczorem zjedliśmy bigos Pani Babci Hani…Wiecie co ? Był meeeeega przepyszny, niebo w gębie jak to mówią 😀
Chwila odpoczynku i hardcorowy tor przeszkód na czas – Kozły, wózki, materace, liny…Cały ekwipunek szkolny na raz.

Jutro jedziemy do Wiednia na Stadion Rapidu Wiedeń. Nie możemy się doczekać ! Poooooozdro rodzice !!!!

Dzień ósmy

ZWIEDZANIE ! ZABAWA ! ZWIEDZANIE !

Takie właśnie było motto dzisiejszego dnia. Po treningach przyszedł czas na odpoczynek i regeneracje. Dziś z samego rana pojechaliśmy na cały dzień do Wiednia. Wzięliśmy prowiant w łape i pojechaliśmy pociągiem do Austriackiej stolicy. Zwiedziliśmy starówkę, kilka kościołów, ale też wiedeński Prater ! Ogromny park rozrywki…Szaleliśmy na rollercoaster’ze, młotach i wodnych kolejkach. Po przekąszeniu obiadku poszliśmy odpocząć nad Dunajem i wróciliśmy do naszego Weikendorf’u.

Godzina 24:00 – Dalej dokańczamy turniejek w Fifkę. Powoli wyłaniają się faworyci turnieju, ale walka jest zacięta !

Dzień siódmy

SIEMANO ! Ostatni dzień treningowy za nami. Trener Rainer na podsumowaniu dał nam porady co do naszego dalszego rozwoju piłkarskiego.Pograliśmy w siatko-nogę, a oprócz tego mieliśmy ćwiczenia na zapamiętywanie i poprawienie koncentracji. Po pysznych pierożkach na obiadek potrenowaliśmy jeszcze trochę zgranie i pożegnaliśmy naszych trenerów ! Zdobyte tutaj doświadczenie i rady pozwolą nam się dalej rozwijać. Wieczorkiem mieliśmy również ostatni już trening mentalny. Ksiądz Krzysztof podsumował wszystkie nasze treningi, ale z nim się jeszcze nie żegnamy bo w poniedziałek jedziemy wszyscy razem na stadion do Wiednia.

Po 20 zaczęliśmy turniej w fifkę, tym razem 1 na 1. Będzie się działo !

Dzień szósty

Hejo. Dziś piękny dzień ! Niestety zbliżamy się już do ostatnich dni treningowych. Tym razem ćwiczymy koordynacje ruchową, zgranie i podania.
Wieczorem na mentalnym treningu musieliśmy przełamać swoje granice emocjonalne i wyrażaliśmy swoje emocje po zdobytym golu.

Dokańczamy też turniej w fifkę dwójkami. Finały zapowiadają się mega ekscytujące !

ps. Przerwa w blogu spowodowana tym, że internet w wiaderku się wyczerpał 😀

Dzień piąty

Hallo ! Trzeci dzień treningowy zaliczony. Dziś trenowaliśmy ustawienie na boisku oraz podania. Po pysznej zupie ogórkowej i drugim daniu skoczyliśmy na drugą część dzisiejszego treningu. Zmęczeni wszystkimi ćwiczeniami ogarnęliśmy się i wyskoczyliśmy do pobliskiej wioseczki na małe Einkaufen 😀

Wieczorem zorganizowaliśmy sobie jeszcze na hali mały turniej trójek w nogę. I po tak wymagającym i mega sportowym dniu pochillowaliśmy przy xboxie. Turniej w fifę zaliczony, teraz kładziemy się spać i już nie możemy doczekać się jutrzejszego treningu na którym poznamy nowego trenera. POZDRAWIAMY Z GORĄCEGO WEIKENDORFU !

Dzień czwarty

Guten Tag ! Kolejny dzień treningowy za nami ! Dzisiaj trenowaliśmy komunikacje na murawie i koordynacje ruchową. Pod okiem profesjonalnych trenerów udoskonalaliśmy swoją technikę gry. Pogoda ciągle jest piękna, słoneczko grzeje, murawka idealnie przycięta.

Dziś naszymi trenerami byli :

Andreas Reisinger – Były piłkarz austriacki grający na pozycji pomocnika. 15-krotny reprezentant austriackiej drużyny narodowej. Były gracz Rapidu Wiedeń, SV Salzburg i Wiener Sport-Club oraz Favoritner AC. Wielokrotny zwycięzca ligi austriackiej. W 1994 roku wywalczył z zespołem z Salzburga mistrzostwo Austrii, a także wystąpił w jednym z finałowych spotkaniach Pucharu UEFA z Interem Mediolan.

Rainer Setik – Występował w wielu klubach austriackiej Bundesligi na pozycji środkowy pomocnik. Były, wieloletni dyrektor Akademii Piłkarskiej Rapidu Wiedeń. Obecnie trener młodzieży.

Po kolacyjce nasz trener mentalny – ks. Krzysztof Pelczar wyjaśniał nam zasady działania w zespole. Musieliśmy wszyscy razem ostro się spiąć i wspólnymi siłami ułożyć wieżę z drewnianych klocków. Po wielu próbach w końcu się udało i nasza budowla była stabilna. Po szybkim prysznicu, przyszedł czas na relaks pod gołą chmurką. Zabraliśmy nasze śpiworki, rozłożyliśmy się na dziedzińcu i z nutką przy uchu spoglądaliśmy w niebo. Było pięknie i inspirująco. Niebo o tej porze roku nieustannie nas zaskakuje. Do usłyszenia jutro ! 

Dzień trzeci

Tak, tak, tak! Dzisiaj zaczęły się profesjonalne treningi piłkarskie. Od rana, po pysznym śniadaniu byliśmy gotowi do wojaży na naszym obozowym boisku piłkarskim. Po zapoznaniu się z grupą trenerów, otrzymaliśmy piłki oraz bidony i od tego momentu zaczęło się prawdziwe szkolenie. Trenowaliśmy technikę, sprawność oraz sprawdzane były nasze dotychczasowe umiejętności – jednym słowem był wycisk. Musimy przyznać, że pogoda jest tutaj fantastyczna, cały czas słońce (prawie 30 stopni Celsjusza). Po pierwszym etapie przyszedł czas na obiadek, po nim przerwa na ułożenie się strawy w jelitach, później znowu trening, kolacja i znowu trening – tym razem mentalny. Na koniec pyknęliśmy sobie jeszcze z naszym wychowawcą – p. Krzysiem meczyk na dobranoc. Tak zakończyliśmy poniedziałkowy dzień pełen wrażeń i nowych doświadczeń. Naładowani pozytywną energią na cały tydzień położyliśmy się spać, bo jutro kolejny dzień nowych wyzwań przed nami i pracy z kolejnymi trenerami. Do zobaczenia! Do jutra! Bis morgen! 🙂 🙂

Dzień drugi

ELKO piłkarskie mordeczki ! Dzisiaj drugi dzień pobytu. Zaczęliśmy wcześnie. Szybki ogar z rana i msza po Niemiecku weszła jak śmietana 😀 😀 😀 Naczelny szef Krzysztof zapoznał nas z tutejszymi parafianami, chyba mieli z nas trochę ubaw jak powiedzieliśmy, że nie do końca wszystko zrozumieliśmy, wychodząc z kościoła ciągle się do nas uśmiechali 😀

Po śniadanku wyruszyliśmy na trip życia do Wiednia. Zwiedziliśmy Schonbrunn palace, ogrody. Widzieliśmy panoramę całej stolicy. Nikt nie zagubił się w labiryncie, tylko Pan Konrad nie mógł złapać azymutu żeby do nas jakoś trafić i musieliśmy na niego czekać…

Po przygodach w labiryncie wybraliśmy się do muzeum na wystawę karoc. Pięknie zdobione i perfekcyjnie wykonane karety bardzo nam się podobały. To trochę taki początek motoryzacji 😀

W trakcie gdy Pani Hania ogarniała nam schaboszczaki na obiad, my karnęliśmy się metrem po mieście. Z metra szybka przesiadka do pociągu, ale to nie był taki zwykły pociąg. Miał dwa piętra…Ach ta Austriacka myśl techniczna. Podróż z Wiednia do Weikendorfu trwała około 30 minut.

Po obiadokolacji wskoczyliśmy w stroje i popykaliśmy trochę w nogę. To był taki wstęp przed jutrzejszym dniem, bo jutro to dopiero będzie wycisk !

PS.1 Blog będzie już dodawany codziennie. Mieliśmy małe turbulencje z internetem, ale już sytuacja opanowana 😀
PS.2 – Obserwujcie nas na facebooku, tam też pojawiać się będą zdjęcia.

Dzień pierwszy

Siemano ! Przyjechaliśmy, wszystko git. Droga całkiem długa, ale przyjemna. Czekały na nas kanapeczki przyrządzone przez tutejszego szefa. Na początku zapoznaliśmy się z gospodarzem naszego pobytu – Krzysztofem Pelczarem. Pogadaliśmy, przedstawiliśmy się i poszliśmy pozwiedzać okolicę oraz klasztor.

Pochodziliśmy nawet trochę po podziemiach, trochę się cykaliśmy ale wyszliśmy ze zwiedzania cali.

Pod koniec dnia wciągnęliśmy pyszne spaghetti przygotowane przez naszego szefa kuchni i z pełnymi żołądkami poszliśmy na zasłużony wypoczynek.