Jarosławiec 3 turnus

Dzień dziesiąty

07:42 – BLOG POJAWI SIĘ JESZCZE DZIS – AKTUALNIE PAKUJEMY AUTOKAR ! 🙂

Dzień dziewiąty

Elkooooo. Dzisiaj na szybko pyknęliśmy śniadanie, bo już o 9:30 czekał na nas autokar. Pojechaliśmy na wycieczkę do Darłówka popłynąć w rejs statkiem – Król Eryk I”. Jak już byliśmy na miejscu to poszliśmy pocykać parę fotek na siłowni – formę trzeba trzymać zawsze i wszędzie 😀 O godzinie 11:20 niczym szczury lądowe weszliśmy na statek, pływaliśmy z 40 min, fale kołysały z lewej na prawą i do góry i w dół, ale jazda…Znaczy, ale pływanie 😀 Po rejsie poszliśmy sobie na spacerek i korzystając z okazji, że w Darłowie jest Biedrona to zrobiliśmy zaopatrzenie. Po obiadku pogoda była sztos, więc nie pozostało nam nic innego jak wyjście na plażing & smażing. Część grupy wróciła na ośrodek zrobić codzienny, ale ostatni już na naszej bramie trening. Dzisiejszy workout był intensywny, więc na kolacyje szamaliśmy wszystko co nam podano. Wieczorkiem rozpaliliśmy ognicho. popiekliśmy kiełbaski, chlebek. Popykaliśmy w nogę, siatę i pośpiewaliśmy. Niestety, ale ognisko musiało się kiedyś skończyć. ALE TO NIE WSZYSTKO NA DZIŚ. Szybka zawijka do pokojów żeby wskoczyć w stroje kąpielowe i poszliśmy na pool party. Popływaliśmy, wybawiliśmy się przy muzyczce i pograliśmy w wodną piłkę ręczną. Dzień mega udany, a pogoda dopisuje. Jest mega ! Pozdrawiamyyyyyy z gorącego Jarosławca. PEACE !

 

Dzień ósmy

Dzień rozpoczęliśmy klasycznie od rozgrzewki. Na śniadanie kako, kanapeczki i inne takie smaczki. Po wysprzątaniu naszych ośmiogwiazdkowych apartamentów ciskaliśmy w kenta. Poszliśmy do kościółka, odwiedził nas biskup, ludzi było maaaaaaax dużo. Po mszy świętej szybki shopping w żabie i na obiada. Po krótkiej poobiedniej drzemce nasi wychowawcy zabrali nas na spacerek wzdłuż morza. Pogoda średnia, więc wróciliśmy na ośrodek. Pobiegaliśmy przy gorących krzesłach, zrobiliśmy dużo hałasu, ale był fun. Rozegraliśmy też finał kenta, dzieciaki wyciągały asy z rękawów i nie do końca udało nam się wyłonić zwycięzców, aleee jeszcze dużo przed nami. Szybka kolacyjka i ogarnianie do ślubów. Pan Ksiądz Konrad odprawił kolonijną msze, pośpiewaliśmy kilka pieśni, pary złożyły sobie przysięgi, mamy nadzieję że dotrwają ze sobą aż do końca kolonii. Nie obyłoby się oczywiście bez wesela. O 00:00 oczepiny i pary udały na miesiąc miodowy. Jutro wycieczka, będziemy żeglować. Pozdro 600 ! 😀

PS. Mordeczki, które pisały blogasa, pozdrawiamy :
– Różowa
– Wiktoria
– Marta

  • Dominika  niby też, ale już przysypia. 😀

Dzień siódmy

Dziś z rana rozgrzewka jak śmietana. Potem śniadanko – buła z twarożkiem i dżemorem to połączenie idealne przed wymagającym dniem 😀 Zjedliśmy i pocisnęliśmy pograć grupkami w Państwa Miasta. Przednia gierka, dużo rozkminiania, wygrała drużyna zielonych, ale różnica w punktach nie była duża. Potem pograliśmy sobie jeszcze w baloniadkę, oczywiście Pan Konrad / Pan Bartek i Pan Adrian nie byliby sobą gdyby nie musieli czegoś zamieszać, dopompowali kilka dodatkowych balonów z wodą i z ukrycia nas naparzali 😀 Zemsta będzie słodka ! Po obiadku dostaliśmy koszulki i poszliśmy na plażę porobić sobie pamiątkowe foteczki. Pograliśmy też w siateczkę, uno spin. Tradycyjnie część grupy miała warsztaty fitnessowe. Poćwiczyli sobie bicki, tricki noooo…Te sprawy ogółem 😀 Wieczorem nasza kolonia zorganizowała na całym ośrodku dyskotekę dla wszystkich. Zabawa trwała do 22, bo jakieś cisze nocne sobie wymyślili. My się nie poddaliśmy i poszliśmy sobie na koncert Cleo, który akurat dziś odbywał się w Jarosławcu. POZDRAWIAAAAMY!

Dzień szósty

Hejo!

Dziś z rana nie padało ! Pozwoliliśmy sobie nawet na po śniadaniowe wyjście na plażę, oczywiście wcześniej musieliśmy ostro ogarnąć pokoje, bo konkurs białej rękawiczki to już taka nasza kolonijna tradycja. Na plaży fale wielkie jak na Pacyfiku. Czerwona flaga wywieszona i tak średnio z jakimiś kąpielami, ale daliśmy radę. Złapaliśmy ostrą zajawkę na grę w kenta i pykaliśmy równo w karty między plażingiem, a smażingiem. Po obiadku mieliśmy zorganizowane międzynarodowe rozgrywki w pstrykaniu kapslami. Tor przeszkód był wymagający, ale jak już się go przeszło to satysfakcja max. Wieczorkiem po kolacji prezentowaliśmy swoje talenty w teleturnieju „Mam Talent” – Śpiewanie, recytowanie, tańce czy gimnastyka. Nagrody rozdane, wszyscy z dobrymi humorkami potańczyliśmy chwilę i poszliśmy spać. Miłego dnia, pooooozdrawiamy !

Dzień piąty

SIEMAAA ! Z rana rozruszanie naszych organizmów przy muzyczce. Breakfascik smaczny jak zawsze – Kanapeczki, płateczki, dżemorek…Noooo mega ! Potem ogarnianie pokoi, codzienny konkurs czystości musi być ! Pogoda niestety dziś rano jakaś taka nie plażowa i pograliśmy w podchody na ośrodeczku, Pan Kiero tak się ukrył, że po prostu trzeba było go szukać w każdym zakamarku 😀 Po obiadku, schaboszczaku poszliśmy na boicho – Pograliśmy w nóżkę, pyknęliśmy trochę w siatę. Część ludzi pograło w kenta, a inni rysowali. Wieczorkiem padła propozycja żeby skoczyć do wesołego miasteczka. Chłopaki bili rekordy w maszynie na najmocniejszego kopniaka…Pan Konrad był nie do doścignięcia, wykręcił kosmiczny wynik 😀 😀 😀 (Bloga właśnie pisze Pan Konrad, pozdrawiam, hahahh !) Oczywiście niewiele brakowało. Na maszynie bokserskiej Pan Adrian spiął bicka i worek prawie wyleciał z konstrukcji. Zaliczyliśmy też diabelski młyn, kaczuchy. Niestety pogoniła nas burza, ktoś na górze znowu płata nam figla. Na koniec dnia wieczorny shopping i do spania !

Dzień czwarty

Dziś pogoda klasyczek – z rana tak se, a po 13 mega słoneczko, ktoś chyba się musiał z górą dobrze dogadać 😀 Z rana szybka rozgrzewka żeby obudzić organizm przed śniadankiem. Potem polecieliśmy na spacerek po Jarosławcu, musieliśmy zrobić sobie lekkie zaopatrzenie do pokoi, a po powrocie – Wodna rąsia na basenie. Wybraliśmy dwa składy i cisnęliśmy ostro, przecież jesteśmy na fit mind camp’ie ! Pan Adrian, Konrad i Bartek w międzyczasie wpadli na genialny pomysł żeby pozrzucać na nas cukierasy i balony 😀 Po obiadku jak już wcześniej wspominaliśmy pogoda dopisała na maxa i korzystając ze słoneczka poszliśmy na plażing, smażing, ręczniking. Część grupki zaliczyła workout na bramie i wykładziki o odżywianiu. Po kolacyjce graliśmy w kalambury. Bawiliśmy się tak dobrze, że z tego wszystkiego na spontanie wyszła mała dyskoteka. Pozdrawiamy serdecznie i bez odbioru do jutra ! 😀

Dzień trzeci

Pyk, pyk, pyk, słuchajcie co się działo dziś ! 😀 Z rana poszliśmy na salę i zrobiliśmy poraną rozgrzeweczkę przy muzyce. Jak już skończyliśmy szamać śniadanie, kiero przeszedł się po pokojach z testem białej rękawiczki. Krótki odpoczynek i polecieliśmy przebrać się w śmieszkowe stroje. Mieliśmy do przejścia tor przeszkód z mega zadankami. W pozytywnych nastrojach wróciliśmy do pokojów, zarzuciliśmy striny i skoczyliśmy na basen – siatkóweczka wodna, nurkowanie i do tego jacuzzi z bąbelkami 😀 Pogoda znowu zrobiła nam niespodziankę i po schaboszczaku na obiada pocisnęliśmy na plażing & smażing. Część grupy wróciła przed 17.00, żeby zdążyć na trening z naszym life style coach’em – Adrianem Śniegockim. Wysłuchaliśmy trochę teorii na temat odżywiania, a potem przeszliśmy do ćwiczeń praktycznych.
Kolacyjka – musieliśmy porządnie się najeść bo wieczorem czekał już na nas program…The voice of Jarosławiec ! Myślimy, że wszystkie kolonie, które są z nami na ośrodku nas słyszały 😀 Pozdrawiamy cieplutko i do usłyszenia jutro <3

Dzień drugi

Elko, siemano, siemaneczko…Dzisiejszy dzień był mega zakręcony – Pogoda zmienna jak w kalejdoskopie. Z rana po pysznym śniadanku poszliśmy na spacerek na naszą kolonijną plażę. Popykaliśmy w ziemniaka, próbowaliśmy zbić Pana Konrada, ale udało mu się wymknąć :/ W czasie, gdy my musieliśmy ewakuować się z plaży przed deszczem chłopaki montowali bramę. Około godziny 10 prosto z Wrocławia przyjechała nasza konstrukcja do ćwiczeń ! Po obiedzie pogoda diametralnie się zmieniła i poszliśmy korzystać z mega słoneczka. Na plaży szaleństwa – Przeciąganie liny, wyścigi na 100 m, grupowe skakanie na skakance. Musimy Wam się pochwalić, ale to dziewczyny wygrały z chłopakami na przeciąganie liny ! Nawet Pan Adrian nie dał im zwycięstwa 😀 😀 😀 Po kolacyjce zaczęliśmy trening, najpierw trochę teorii, a potem przeszliśmy do praktyki. Jutro poznamy nowe ćwiczenia i jeszcze więcej teorii, a teraz ciśniemy do łóżek. Poooooozderki !

Dzień pierwszy

Sieeeeeeeeemaneczko z rana ! Po przyjemnej podróży najnowszymi autokarami naszej zaprzyjaźnionej firmy – Zawisza Travel 😀 😀 😀 – wypakowaliśmy walizy z naszego autobusika i Pan Kiero rozlokował nas po pokojach. Rozpakowaliśmy bagaże, zapoznaliśmy się z okolicą i ośrodkiem. Wszamaliśmy obiadokolację i poszliśmy na spacerek obczaić plażę. Niestety…Pogoda spłatała nam figla i pogoniła nas do ośrodka. Na powitalnym apelu szef kolonii zapoznał nas z regulaminami, a Pan Lifestyle coach – Adrian Śniegocki przedstawił nam plan na nasz fitness’owy camp. Jutro dzięki uprzejmości firmy – HES – przyjeżdża do naszego ośrodka brama do ćwiczeń. Nie możemy się doczekać ! Trzymajcie się cieplutko.