Dźwirzyno II

.

Dzień trzynasty

Witajcie po raz ostatni. Nie tak dawno pisaliśmy o tym, że jesteśmy na półmetku naszej kolonii, a tu nie z tąd, ni z owąd nadszedł dzień pożegnania. Standardowo, przejdźmy do podsumowania dnia. Niestety dzisiaj po raz kolejny pogoda nas nie zadowoliła, wiec poranek spędziliśmy na śpiewaniu karaoke. Śmiechu było co nie miara. Po obiadku natomiast udaliśmy się po raz ostatni na dłuuuugi spacer ulicami Dźwirzyna. Nogi będą nas chyba bolały przez najbliższy tydzień. Wieczorem zaś, udaliśmy się pożegnać morze. Niby zwykłe pożegnanie, a jednak niektórzy z nas byli bardziej zmoczeni niż po wyjściu spod prysznica. Po powrocie odbył się apel pożegnalny, na którym każdy dostał dyplom uczestnictwa. Niektórzy z nas zostali nagrodzeni za osiągnięcia sportowe w pięcioboju olimpijskim, za codzienną czystość w pokoju, a najlepsi z najlepszych za wzorowa postawę kolonijną. Na zakończenie dnia, a zarazem naszego pobytu odbyła się dyskoteka. Nie obyło się bez łez, ale nikogo to nie dziwiło, ponieważ, mimo tego że były to zaledwie dwa tygodnie wszyscy zgraliśmy się ze sobą i nawiązaliśmy nowe przyjaźnie. Szkoda, że już się skończyło, ale wszystko co dobre szybko się kończy. Ja jednak jesteśmy pewni w stu procentach – w przyszłym roku na pewno tu wrócimy.

Dzień dwunasty

Witajcie. Niestety, ale dzisiejszy dzień nie obdarował nas słońcem, za oknami cały czas tylko deszcz, deszcz i deszcz. W związku z tym poranek spędziliśmy na świetlicy grając i bawiąc się. Najwięcej osób odwiedziło stanowisko z kalamburami i rzutkami, ale na tych z puzzlami i grami planszowymi również nie zabrakło chętnych. Po sieście, nie bacząc na pogodę, postanowiliśmy zagrać w podchody. Ci najmłodsi rozwiązywali zagadki przygotowane przez naszą kadrę na terenie ośrodka, natomiast „staruchów” czekało nieco cięższe zadanie, bowiem mieli oni znacznie większy teren poszukiwań – całe Dźwirzyno. Do zadań uczestników należało między innymi ułożenie domku ze słomek, stworzenie rysunku kredą, czy wymyślenie rymowanki. Po kolacji byliśmy świadkami nie-sa-mo-wi-te-go wydarzenia, jakim były śluby kolonijne. Na ślubnym kobiercu stanęło 7 par. Ceremonii przewodził biskup diecezji Dźwirzyńskiej – pan Krzysztof, jeden z wychowawców. Emocji nie zabrakło, wszystkim zebranym towarzyszyły radość i wzruszenie, nie wspominając o parach młodych. Niektóre nawet wywoływały nagłe wybuchy śmiechu. Na dziś już koniec, ponieważ jutro już ostatni dzień naszej kolonii, więc musimy być wypoczęci, by móc w pełni wykorzystać ten czas. Dobranoc.

 

Dzień jedenasty

Hejooo. Może i się powtarzamy, ale kolejny dzień przyniósł nam wiele pozytywnych emocji. Jak to mówią „kąpiel z rana, jak śmietana”, więc wybraliśmy się nad morze, by skorzystać z pięknej pogody. Podobnie po obiedzie. Jak nie trudno się domyślić, gdy musieliśmy już wracać miny wszystkim zrzedły, ale nie trwało to długo, bowiem nie wiedzieliśmy, że czeka nas coś o wiele, wiele lepszego. Gdy dotarliśmy do ośrodka czekały na nas dziesiątki balonów pełnych wody, a to znaczyło tylko jedno. Coś co kocha chyba każdy. Baloniada. Szybko podzieliliśmy się się na sześć drużyn i rozpoczęliśmy rozgrywki. Dla tych którzy nie wiedzą, baloniada jest to gra polegająca na przerzucaniu balonów z wodą nad siatka przy pomocy ręczników. Takie proste, a cieszy. Na nikim nie pozostała sucha nitka, a mimo to bawiliśmy się niesamowicie. Wcześniej pisaliśmy, jak zmarnowani byliśmy po usłyszeniu komunikatu o opuszczeniu plaży. To teraz prosimy sobie wyobrazić nasze miny, gdy musieliśmy skończyć grę. Podpowiemy – była dziesięć razy smutniejsza. Po kolacji znowu doszło do podziału na dwie grupy. Jedna udała się na orlika i tam rozegrała mecz towarzyski w piłkę nożną z turystami. Nawiasem mówiąc, nasza reprezentacja po zażartej walce wygrała. Druga natomiast udała się na koncert muzyki klasycznej, gdzie mogliśmy podziwiać grę muzyków zza granicy na wielu instrumentach, miedzy innymi wiolonczeli, skrzypcach, fletach, a nawet organach. Wszystkim, bez wyjątku, koncert się podobał, niektórzy byli wręcz oczarowani. Jedynym minusem dzisiejszego dnia jest to, że wszyscy jesteśmy padnięci. Tak więc dobrych snów, do jutra😉

Dzień dziesiąty

Dziennik pokładowy. Dzisiejszego dnia po prostu nie mogliśmy nie skorzystać z tak cudownej pogody, więc zaraz po Mszy Świętej wybraliśmy się nad morze. Woda była dzisiaj tak cieplutka, że siedzieliśmy na plaży, aż do samego obiadu. Zresztą po obiedzie podobnie. Jednak najciekawszy punkt dnia był dopiero przed nami. Był nim flashmob. Tuż po kolacji zrobiliśmy próbę generalną, a po niej wybraliśmy się na ulicę Dźwirzyna. Wszyscy spotkaliśmy się we wcześniej umówionym miejscu i na sygnał dany przez naszego wspaniałego diakona Mateusza, rozpoczęliśmy show. Nasz program składał się z zaprezentowania układów tanecznych i śpiewania szant. Występ przykuł uwagę wielu osób, w pewnym momencie zaczęło brakować miejsca na placu! Ludzie nagrodzili nas gromkimi brawami, a nawet przyłączyli się do wspólnej zabawy. Kolejny dzień kolonii za nami i kolejny, który możemy zaliczyć do udanych. Ciekawe co czeka nas jutro, do usłyszenia!!

Dzień dziewiąty

Witajcie, a może powinniśmy powiedziec „ahoj”! Rankiem wyjechaliśmy na wycieczkę do Kołobrzegu. Wraz z panem przewodnikiem odwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc jak np. Katedrę, starówkę czy port. A skoro już o porcie mowa to wybraliśmy oczywiście atrakcje jaką jest płynięcie statkiem w morze! Cóż to były za fale! Dzieciaki miały wielką frajdę! Późnym popołudniem wychowawcy spędzali czas ze swoimi grupami czy to rozmawiając czy spacerując po okolicy. Dzień zakończyliśmy tańcami i zabawami na dyskotece a przerywnikiem było pójście żeby zjeść kiełbaskę z grilla. Ale była smaczna! Po aktywnym bardzo dniu udaliśmy się na spoczynek. Pozderki 😁😁😁

 

Dzień ósmy

Witamy na półmetku najlepszej kolonii w Dźwirzynie! Gdy tylko wstaliśmy, od razu nas zamurowało. Zamurowało, ponieważ już przed południem czekało na nas tyle atrakcji, że nie jesteśmy pewni, czy o jakiejś nie zapomnimy. Najlepiej chyba będzie jak zcznijmy standardowo od początku. Tym razem podzieliliśmy się na 3 grupy, ale każda z nas spędziła czas bardzo aktywnie. Pierwsza, reprezentowała Best Spynacz Summer Camp na miejscowym orliku w meczu towarzyskim w piłkę nożną z turystami. Inni spędzili poranek pływając kajakami po jeziorze. Zmoczeni nie mniej niż wczoraj, z uśmiechem na ustach, wróciliśmy do ośrodka. Zaś najliczniejsza grupa bawiła się w tym czasie nad morzem. Postanowiliśmy nie ograniczać się tylko do kąpieli i urządziliśmy sobie tor przeszkód. To było dla nas coś nowego i od razu się nam spodobało. Najwięcej frajdy sprawiło nam przeciąganie liny. Tu walka była najbardziej zażarta i o dziwo tę konkurencję wygrały dziewczyny. Jeszcze raz wielkie brawa dla nich! Po obiedzie natomiast przyszła pora na ostatnią próbę do flashmoba, a także na przygotowanie się do punktu kulminacyjnego dzisiejszego dnia, czyli „Mam Talent”. Po kolacji przyszedł czas na to, byśmy mogli przedstawić swoje talenty. Na naszej scenie stanęło wiele osób, od muzyków i piosenkarzy, przez tancerzy, aż po malarzy. Nie zabrakło tu również pokazu trików piłkarskich, czy stand-upów. Występy oceniało nasze cudowne jury, a najlepsze z najlepszych zostały przez nich nagrodzone. Ledwo co przyjechaliśmy, a tu już tydzień kolonii za nami. Miejmy nadzieję, że kolejny minie trochę wolniej, tymczasem, do zobaczenia jutro.

Dzień siódmy

Hejoooo! Wierzcie lub nie, ale dzisiejszego dnia pobudka była wyjątkowo trudna. Długo nie mogliśmy zasnąć mając w głowie to co działo się wczorajszego wieczoru. W samo południe miało nas spotkać to na co tyle czekaliśmy- przedstawienie grup, dlatego od razu po skończeniu śniadania udaliśmy się na świetlicę, by przećwiczyć nasze występy. Mimo że wszyscy mieliśmy lekką tremę to czas upłynął nam szybko i w przyjemnej atmosferze. Podzieliliśmy się tam swoimi pasjami i talentami, pod wrażeniem których, wielu osobom na widowni szczęki opadły aż do samej podłogi. Gdy już skończyliśmy, uznaliśmy, że jeszcze lepszym sposobem, by się poznać są gry i zabawy integracyjne. Jak pomyśleli, tak zrobili. Ten pomysł (zresztą jak wszystkie inne) okazał się być strzałem w dziesiątkę. Pochłonięci wirem zabaw, prawie zapomnieliśmy o obiedzie. Gdy szybko spałaszowaliśmy posiłek, cześć z nas udała się na windsurfing. Pogoda może nie była zachwycająca, ale nam to nie przeszkadzało. Było to dla nas nowe i baaaardzo ciekawe doświadczenie. Pomimo tego, że wszyscy byliśmy mokrzy, to uśmiech nie chciał zejść z naszych twarzy. W tym samym czasie reszta z nas miał spotkanie z ratownikiem medycznym, który odświeżył nam zasady pierwszej pomocy. Lubimy się bawić, ale łączenie przyjemnego z pożytecznym to najlepsze co może być, a tak właśnie było tym razem. Wszyscy wynieśliśmy z niego jakąś nową wiedzę, a o to przecież chodzi. Po tych wszystkich atrakcjach, spotkaliśmy się już wszyscy na kolejnym show, tym razem padło na „Randkę w ciemno”. Ledwo co zasiedliśmy na widowni, a już była pora na kolację. Niektórzy z nas wyszli ze świetlicy uradowani jeszcze bardziej niż zwykle, ponieważ zostali wybrani przez osoby szukające partnera, z którym miały się podzielić nagrodą. Wieczorem znowu podzieliliśmy się na dwie grupy, ta młodsza obejrzała bajkę pt. „Dzieciak rządzi” i po seansie, wyczerpana, szybko udała się spać. Natomiast „stara gwardia” odbyła między sobą zacięty pojedynek w „Awanturze o ciukasę”. Nikt nie chciał dać za wygraną, gdyż stawka była naprawdę wysoka. Każdy chciał zagarnąć dla siebie jak najwięcej cuksów, co, jak nic w świecie, mobilizowało do wytężenia naszych mózgownic. Mimo późnej pory wszyscy byliśmy bardzo ożywieni, więc uprosiliśmy obejrzenie filmu na zakończenie dnia. Wybór padł na horror pt. „Nadprzyrodzony pakt”, ale po dniu tak pełnym wrażeń nikt z nas, najzwyczajniej w świecie, nie miał siły się bać. A teraz lecimy spać, żeby jutro mieć siłę na kolejne atrakcje, dobranoooc.

 

Dzień szósty

Cześć i czołem!!! Pogoda nas nie rozpieszczała od samego rana. Deszczyk pada z nieba. Ale my się nie poddajemy i dzielnie pokazujemy ducha walki już od samego rana. Po śniadaniu i sprzątaniu pokojów zaczęliśmy nasze zawody w unihokeja, tenisa stołowego i piłkarzyki. Natomiast dla największych leniuchów przygotowaliśmy „czółko”. Emocji co nie miara, prawie jak w trwających Mistrzostwach Świata w Rosji. Sportowy duch jest z nami. Pyszny obiad zaspokoił nasz głodek, po którym chwila odpoczynku dała nas siły na resztę dnia. Później kontynuowaliśmy przygotowania do naszego flashmoba. Więcej na ten temat zdradzimy w piątek ;). Po kolacji nadszedł czas na to, na co czekaliśmy od samego rana, czyli na jedyne w swoim rodzaju show „Top Model”. Odwiedziły nas takie osobistości jak Patryk Swayze, Joanna Krupa, Rasputin na czele z gwiazdą wieczoru Conchitą Wurst. Zasiedli oni w jury i oceniali występy naszych utalentowanych kolonistów. Zwycięzcą okazała się Mariolka, czyli Dominik Wieliński :D, który zaprezentował (albo zaprezentowała) niezwykłe kreacje i układ taneczny, którym zachwycił nie tylko jury, ale całą widownie. Wszyscy wspaniale się bawiliśmy, zarówno nasi modele jak i publika. Umieramy z ciekawości jakie atrakcje czekają na nas jutro, tymczasem żegnamy się z Wami, dobrej nocy.

Dzień piąty

Witajcie!!! Kolejny super dzień za nami. Z samego rana podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna z nich udała się na miejscowego orlika, gdzie odbyły się rozgrywki sportowe. Rywalizowaliśmy ze sobą między innymi w piłkę nożną i siatkówkę. Zabawy było co nie miara! Każdy z nas dawał z siebie wszystko, dlatego wyczerpani, szybko udaliśmy się na obiad. Tam spotkaliśmy drugą grupę, która wróciła z wycieczki rowerowej do Kołobrzegu. Po siescie zorganizowaliśmy seans filmowy, na którym oglądaliśmy „Króla Artura”. Wieczorem natomiast przygotowywaliśmy się do flashmoba, ale więcej nie możemy zdradzić, ponieważ jest to niespodzianka!! Pozderki😁😁😁

Dzień czwarty

Po wczorajszym całym dniu na słonku, dzień rozpoczęliśmy trochę zaspani. Szybka rozgrzewka i śniadanko od razu dodały nam energii na caaały dzionek. Przed obiadem robiliśmy burze mózgów i wymyślaliśmy nazwy naszych grup oraz tworzyliśmy herby. Nasza kreatywność nie zna granic, czego efektem są pięknie wykonane przez nas prace. Później ponowne ładowanie energii na obiadku i popołudniowe zawody sportowe. Przed nami były ciężkie zadania, ale daliśmy radę. W zdrowym ciele zdrowy duch. Nakarmiliśmy nasze brzuszki i z uśmiechem przystąpiliśmy do wieczornego karaoke. Co tam się działo… Obudziliśmy drzemiący w nas wulkan energii. Same hity na czasie przy których świetnie się bawiliśmy. Oj się dzisiaj działo. Szybki prysznic i idziemy do łóżek. Jutrzejszy dzień również zapowiada się ciekawie. Buziaki

Dzień trzeci

Dzisiejszego poranka przywitało nas świecące słoneczko. Po zjedzonym śniadanku udaliśmy się na poranną Mszę Świętą do pobliskiego kościoła. Resztę dnia postanowiliśmy spędzić na plaży, budując zamki z piasku, kąpiąc się w morzu oraz graniu w piłkę. Wieczorem udaliśmy się na pieszą wycieczkę do portu, gdzie podziwialiśmy zachód słońca.

 

Dzień drugi

Witajcie! Dzień rozpoczęliśmy od porannej gimnastyki, którą poprowadziły dziewczynki z młodszej grupy. Po przepysznym śniadanku zdecydowaliśmy się wybrać na plażę i, mimo że pogoda nas nie rozpieszczała to i tak byliśmy zadowoleni :). Chociaż nie zażywaliśmy kąpieli, miło spędziliśmy czas poprzez gry i zabawy integracyjne. Po obiadku grupy rywalizowały ze sobą w rozgrywkach sportowych (siatkówka, koszykówka etc). Cóż to były za emocje! Wieczorem zaplanowaliśmy dyskotekę powitalną, na której świetnie się bawiliśmy. Zmęczeni tańcami szybko udaliśmy się na spoczynek.

 

Dzień pierwszy

Witamy rodzice! Po 7-godzinnej trasie dotarliśmy bezpiecznie na miejsce. Po obiedzie odbył się krótki apel, na którym pociechy zostały przydzielone do grup i zapoznane z jedynymi w swoim rodzaju wychowawcami tej jakże elitarnej kolonii. Około godziny 17:00 wybraliśmy się po raz pierwszy ujrzeć Morze Bałtyckie. Pogoda była bardzo sprzyjająca, wiec wspólnie cieszyliśmy się z oficjalnego przywitania z morzem. Po pysznej kolacji ruszyliśmy w miasto, które pomimo natłoku wywarło na nas nie mniejsze wrażenie niźli Bałtyk. Znużeni trudami podróży udaliśmy się niezwłocznie na spoczynek.