Football Camp 2k18

Dzień dziesiąty

Dzień dziewiąty

Dzień ósmy

SERVUS ! Rekreacyjny dzionek pełen emocji się zapowiada Wam powiem…Po śniadanku lecimy na Wiedeń, a dokładnie to PRATER w Wiedniu. Ciśniemy szybko na pociąg, kupujemy tickety, 35 minut i jesteśmy na miejscu. Pierwszy przystanek – rollercoaster. Trochę do góry nogami, przeciążenia max, ale daliśmy radę. Na ochłodę kolejka wodna, nikt nie wyszedł suchy, ale w sumie git bo na dworze temperatura około 30 stopni. Dalej było już tylko lepiej, dłuższe kolejki, większe karuzele…Miód malina. Z Prateru wyruszyliśmy się wyluzować na motorówkach, pocisnęliśmy trochę po Dunaju, tutaj na szczęście nikt się nie pomoczył 😀 😀 😀 Po udanym czillu nad rzeką spacerkiem pomaszerowaliśmy na dworzec. Wróciliśmy na pysznego kurczaka z ryżem co by białko i masa się zgadzała i będziemy pykać turniejek w fifkę. Trzymajcie kciuki ! Bez odbioru i do jutra 😀

Dzień siódmy

 Elko ! Siemano ! Siemaneczko ! Dziś nastał ten dzień, ostatni treningowy dzień. Wszyscy ciśniemy jeszcze mocniej żeby jak najlepiej się pokazać. Dzisiaj trener Rainer podsumuje pracę każdego od początku i powie nam co musimy poprawić, a co jest w nas git i jakie mamy atuty. Od rana jazda ostra na maxa, na naszym treningu Alex Sobczyk – Zawodnik SK Rapid Wiedeń. Przeprowadził on dla nas pierwszą sesję treningową, odpowiadał na nasze pytania – Zajawa max, mieliśmy przed sobą profesjonalnego piłkarza grającego w Austriackiej Bundeslidze. Popykaliśmy trochę na treningu, wróciliśmy na bazę zjeść pyszne pierożki. Mały odpoczynek – Pół godzinki dla słoninki i wszyscy na trening popołudniowy. Poćwiczyliśmy koordynację, podania krosowe, strzały z woleja oraz rzuty wolne. Po tych wszystkich ćwiczeniach trener Rainer wraz z naszym trenerem mentalnym – Christophem Pelczarem indywidualnie opowiadali nam o naszych atutach i rzeczach do poprawy. Dzięki temu będziemy wiedzieć, w którą stronę mamy iść żeby być na szczycie. Wróciliśmy na bazę, zjeść kolacyję. Pojedzeni do syta odpoczywaliśmy po wymagającym dniu. Wieczorkiem pyknęliśmy jeszcze w baloniadkę, ale jakoś tych balonów szybko ubywało…Chyba ktoś przyśpieszył śmigusa dyngusa…WIDZIMY SIĘ JUTRO !

Dzień szósty

Siemaneczko ! Już szósty dzień naszego obozu szkoleniowego, a czwarty treningowy. Dziś na treningu drabinka…MASAKRA ! Jakie to jest ciężkie ćwiczenie. Oprócz tego ćwiczyliśmy strzały, koordynację. Po popołudniowym treningu mieliśmy gościa specjalnego – Wojtka Burzca, fizjoterapeutę pierwszego zespołu SK Rapid Wiedeń. Pan Wojtek opowiedział o swoim zawodzie, o najtrudniejszych kontuzjach piłkarskich oraz jak zapobiegać kontuzjom, jak ćwiczyć – MEGA DUŻO WIADOMOŚCI, które nam się przydadzą. Sprawił on nam również ogromną niespodziankę, w swojej magicznej torbie miał dla nas koszulki treningowe Rapidu, dostaliśmy od niego koszulki Rapidu…Czujecie to ? Po kolacji i ogromnej ekscytacji poszliśmy na turniej siatkonogi, wszyscy walczyliśmy, ale zwycięzca może być tylko jeden ! Jutro już ostatni dzień treningowy, są ploteczki że też pojawi się gość specjalny. Damy znać co i jak, POZDROO !

Dzień piąty

Größ Got! Pogoda dopisuje nam już kolejny dzień. Wstaliśmy dzisiaj rano pełni zapału i energii. Pożywne śniadanko, szybko buciki na nóżki i śmignęliśmy na boisko. A tam się zaczęło… Gościem dnia dzisiejszego była legenda klubu Rapid Wiedeń – Franz Weber. Były pomocnik wielu wspaniałych klubów, zrobił na nas niemałe wrażenie. Rano ćwiczyliśmy swoją koordynację i postrzelaliśmy na bramkę. Ale padały brameczki. Co strzał to ładniejsza. Później, głodni wpadliśmy na obiadek, a po chwili odpoczynku meldujemy się ponownie na boisku. Po południu graliśmy kilka małych gierek piłkarskich i zakończyliśmy klasycznie gierką między nami. Wieczorem, po kolacji, spędziliśmy czas na świeżym powietrzu. Sprawdzaliśmy swoją wiedzę grając w „Państwa Miasta”. Śmiechu nie było końca. Dzień zakończyliśmy baloniadą i mokrzy, ale  szczęśliwi wróciliśmy do łóżeczek.

A PANU JAKUBOWI, KRZYSIOWI ORAZ NASZEMU MENTOROWI CHRISTOPHEROWI ŻYCZYMY WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE Z OKAZJI IMIENIN !

 

 

 

Dzień czwarty

Guten Abend ! Dzisiaj pobudka jak zwykle o wczesnej porze – 7 rano…Po śniadanku skoczyliśmy na trening naszym CAMP busem i pykaliśmy w trening pod okiem Pana Rainera Setika. Z rana trening, wiadomo – na początku ruchy trochę jak ślimaki, ale jak już się odpaliliśmy to Paaaaanie. Nawet drabinka nie była dla nas żadnym problemem. Nadszedł obiadek, grube mielone wleciały jak śmietana, naładowaliśmy energię i trening popołudniowy. Poćwiczyliśmy koordynację, strzały, a na koniec gierka. Po wymagającym treningu wróciliśmy do bazy i zjedliśmy kolacyję. Pfarrer CHRISTOPH wziął nas na trening mentalny. Nasz mentor przedstawił nam 6 zasad dobrego piłkarza, porozmawialiśmy też o naszych piłkarskich marzeniach. Położyliśmy się spać i czekamy na jutrzejszy trening, będzie moc ! Będzie gość specjalny POZDRO SPORTOWE MORDECZKI.

Dzień trzeci

Siemano Piłkarskie świry! Dzisiaj po pożywnym śniadanku, parówie jakiej mało, rozpoczęliśmy treningi. Szkoleniowcami dnia dzisiejszego byli – Marcus Purk i Reiner Setik. Marcus był klasycznym napastnikiem,
a w swoim piłkarskim CV może poszczycić się: 3 x Puchar Austrii, 1 x Mistrz Austrii, 2 x Superpuchar Austrii. W swojej karierze zdobył 86 goli w 427 rozegranych meczach. Pykał w nóżkę w wielu klubach,
m.in. – Real Sociedad, Austria Wiedeń, Rapid Wiedeń, TSV 1860 Munchen, a obecnie jest trenerem drużyny SV Sigless. Z racji deszczu, pierwszy trening przed południem odbyliśmy na sali. Nasi trenerzy postanowili
sprawdzić nasze umiejętności techniczne. Daliśmy z siebie wszystko, co potwierdziły nasze mokre koszuleczki. Pyszny obiadek, chwila odpoczynku i meldujemy się z powrotem na treningu, tym razem na świeżym
powietrzu. Świetnie przygotowane boisko i dobre warunki pogodowe pozwoliły na przeprowadzenie ciekawych zajęć treningowych. Nasi trenerzy dali nam w kość. Zmęczeni wróciliśmy na kolacje. Wieczór upłynął
Nam na wspólnej integracji. Podzieliliśmy się na dwie drużyny i graliśmy w boiskowe kółko i krzyżyk. DO ZOBA JUTRO !

Dzień drugi

HALO ! Rano pogoda nie była na tyle dobra żeby wyskoczyć na murawę i haratać w gałę, więc zostaliśmy trenować na miejscu pod filarami. Po obiadku zza chmurki wyskoczyło słońce, zarzuciliśmy korki na nogi, wybraliśmy dwa składy i się zaczęło…Tłukliśmy ostro w nogę, w końcu mogliśmy pokazać swoje umiejętności. Po udanym meczyku w sali Jakuba XIX rozpoczął się oficjalny apel otwierający BEST SPYNACZ FOOTBALL CAMP. Zostaliśmy zapoznani z programem szkoleniowego obozu, a ksiądz Pelczarini do nas przemówił. Otrzymaliśmy oficjalne stroje oraz bidony. Jutro zarzucimy je na pierwszy trening, ogółem mega sztos. Zajawa taka, że niektórzy na myśl o treningu nie mogli zasnąć, mega dużo emocji jak na jeden wieczór ! Jutro zobaczycie nasz trening, damy znać jak było.