Jarosławiec I

Dzień 14 

Dziękujemy za te dwa świetne tygodnie! 

Dzień 13

Dzień 12

 

 

Dzień 11

Dziennik kolonisty dzień jedenasty. Obudzeni promieniami słońca, pełni energii i po porannych klasykach (czyt. śniadanku, sprzątaniu i kontroli czystości) udaliśmy się na plażing, smażing i dłuuuugo wyczekiwany kąpieling. Pogoda pozwoliła nam na pluskanie się w gorącym Bałtyku. Ale tylko po 10 minutek, żeby nie rozgrzać za mocno naszych zmarzniętych ciałek. 😀 Nie obyło się bez gier i zabaw na piasku. Nasza rozśpiewana kolonia tańczyła i gestykulowała teksty piosenek nawet w wodzie. Korzystając z bezchmurnej pogody, po obiedzie jeszcze raz poszliśmy na plażę. Tym razem zażyć odrobiny odpoczynku i relaksu. 17:3O wybiła, więc szybkim krokiem udaliśmy się na kolację. Dzisiaj były naleśniooooory!!! 😀  A po kolacji pora na ostatnie densy tego turnusu i rozdanie smakołyków za wygrane zabawy i konkurencje. Po dyskotece chętni udali się na maraton filmowy.

Dzień 10

Dziennik kolonisty dzień dziesiąty. W końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień wycieczki. Zaraz po śniadaniu pojechaliśmy do Ustki. Tam wypłynęliśmy w rejs pirackim statkiem. Morze zapewniło nam nie lada atrakcję. Było tak wzburzone, że każdy przypomniał sobie o chorobie morskiej, nawet Ci którzy o niej nigdy nie wiedzieli. 😀 😀 😀 Chętni mogli jeszcze wejść na latarnię morską. Jeszcze spacer po mieście, chwila na pamiątki i wróciliśmy do Jarosławca na obiad. Po ciszy poobiedniej część dzieci poszła pluskać się w basenie a pozostali lepili z masy solnej miseczki, pizzerki, motylki i wszystko to, co im wyobraźnia podpowiedziała. Po kolacji zagraliśmy całą kolonią w koło fortuny. Odpowiadaliśmy na pytania z dziedziny m. im. geografii, angielskiego, polszczyzny, muzyki…

Dzień 9

Dziennik kolonisty dzień dziewiąty. 7:OO gwizdek zabrzmiał – pobudka! Szybkie mycie zębów i pędzimy na śniadanie. Tradycyjnie po posiłku sprawdzanie czystości. W tym roku ekipa przechodzi samych siebie. Na tablicy z punktami widnieją prawie same 6. Gratulujemy, oby tak dalej. Pogoda jeszcze nie pozwala nam na plażing i smażing. Jednak grupa maluszków nie przestraszyła się chmurek i poszła śpiewać oraz tańczyć na plażę. Pozostali bawili się na ośrodku. Były konkurencje na zbicie puntów rzucając do celu. Dziewczyny z grupy drugiej sokolim okiem najszybciej zeszły ze 100 pkt do O i tym samym zdobyły zaszczytne pierwsze miejsce. 😀 Po obiedzie pół godzinki dla słoninki. I ruszamy dalej w wir zabaw. Odbyły się wyścigi kapsli, zawody w piłkę siatkową, nożną, malowanie graffiti kredą, zabawy grupowe i w basenie. Po kolacji pierwsza grupa pomogła przygotować śluby kolonijne… Oto fragment przysięgi:
„Moi Drodzy!
Spotykamy się tu dzisiaj w tak szczególnym dniu, aby połączyć świętym węzłem tych oto śmiałków. Dotąd nieświadomi swych praw i obowiązków, postanowili dziś połączyć swe serca węzłem dozgonnym wobec Kadry i świadków, i rozpocząć wspólną drogę życia zawierając kolonijny związek małżeński. Rozpoczyna się istna walka na wyniszczenie. Od dziś, co Twoje jest wspólne, a co moje jest moje. Twoje pieniądze są moje, a moje są… nie wiem gdzie dałam.

Na podstawie artykułu 8 paragrafu 11 kodeksu miłosnego skazuje Ciebie na dożywotni pobyt w moim sercu. Wyrok jest prawomocny i nie możesz się od niego odwołać.”

A po wszystkim nie mogło obejść się bez wesela! Pani Ada i ksiądz Mateusz zaśpiewali młodym piosenkę do pierwszego tańca. 😀

Dzień 8

Dziennik kolonisty dzień ósmy. Jak przystało na niedzielę, dzisiaj był dzień odpoczynku. Po śniadanku i teście białej rękawiczki poszliśmy ćwiczyć nasz popołudniowy występ. Najpierw poszliśmy na Mszę Świętą do Kościoła i wróciliśmy prosto na obiad. Jeszcze próba generalna i zaprezentowaliśmy flash mob w sercu Jarosławca. W oklaskach przechodniów poszliśmy na spacer po mieście. Nie obeszło się bez lodów, gofrów i innych smakołyków. Po kolacji rozpoczął się szum i gwar. Dzieci zaczęły przygotowywać się do wieczornego „Mam talent”. Były tańce, śpiewy i rysunek artystyczny. Jeszcze zumba przed spaniem na rozładowanie energii, szybki prysznic, ostatni sms do rodziców i pora na dobranoc. 🙂

 

 

 

 Dzień 7

Dziennik kolonisty dzień siódmy. Poranek rozpoczął się intensywnie. Każda grupa po śniadaniu brała udział w grach i zabawach na świeżym powietrzu. Jedni mieli tor przeszkód, inni grali w krykieta i bawili się w ulubione zabawy, jak „Pif-Paf” czy „Ninja”. Po obiedzie przyszła pora na upragniony szoping. Odwiedziliśmy też dom papug, gdzie razem ze zwierzętami przebywaliśmy w jednym pomieszczeniu. Siadły nam ramionach, głowach. Kąsały w uszy. Jeden wielki szał! 😀 Przed kolacją pluskaliśmy się jeszcze w basenie i ćwiczyliśmy flash mob, który zaprezentujemy publiczności na dniach. Wieczór był pełen emocji i rozgrzał serca kolonistów. Randka w ciemno poruszyła tłumy. Na dobranoc tradycyjnie wytańczyliśmy ostatki sił podczas zumby, którą poprowadził pan Marcel.

Dzień 6

Dziennik kolonisty dzień szósty. Poranek pokrzyżował nam plany, ponieważ pogoda płatała figle. Nawet fale się wzburzyły. Nie pozostało nam nic innego, jak spędzić dzień aktywnie na ośrodku. Korzystaliśmy ze wszystkich możliwości – sali multimedialnych, basenu, boiska sportowego i całego terenu. Który swoją drogą ma fajne kryjówki na chowanego, w którego zagraliśmy po obiedzie. Ale najpierw po śniadaniu odbył się turniej „Baloniady”. Kto nie złapał balona z wodą ten trąba, mokra trąba. 😀 Po odpoczynku poobiednim najmłodsze grupy miały zabawy taneczne, czyli naukę angielskiego na wesoło i basen. Średniaczki odkrywały każde zakamarki ośrodka, szukając miejsc na kryjówki. Raz, dwa, trzy – kryjesz TY! Bawiły się w „Ninje”, „Pif-Paf” i próbowały rozplątać swoje zakręcone ciała. Po kolacji spotkaliśmy się z inną kolonią na wspólnym pokazie mody. Chętni zaprezentowali się na czerwonym dywanie, odpowiedzieli na bardzo ważne pytania o pokój na świecie i pomachali subtelnie do publiczności. W blasku fotoreporterów niestety musieli zejść ze sceny, bo lulu, paciorek i spać. Najstarsza grupa została jeszcze na nocnym maratonie filmowym.

Dzień 5

Dziennik kolonisty dzień piąty.  Pogoda nas rozpieszcza, (chyba) jesteśmy grzeczni. Słoneczko od samego rana to nie można zrobić nic innego, jak po porannych klasykach udać się na plażę. Tam wywijasy na torze przeszkód i opalanko. Próbowaliśmy zakopać w piasku pierwszego wychowawcę, ale niestety nie dał się. Aaaleee spokojnie, turnus jeszcze trwa. 😀 Wszystko przed nami! Po obiedzie pora udać się na długo wyczekiwany szoping. Po powrocie średniaki pluskały się w basenie. Maluchy tańcowały ucząc się angielskiego. A starsi dokańczali przygotowania do wieczornych podchodów, na które udaliśmy się po kolacji. Podzieliliśmy się na mieszane grupy, dostaliśmy mapę do rąk i poszliśmy w miasto. Na stacjach czekały na nas zadana do wykonania.

Dzień 4

Dziennik kolonisty dzień czwarty. W koooońcu odwiedził nas kurier z przesyłką z Legnicy, a w niej przenośny internet. Huuuura! Godzina 1:30, brygada głośno chrapie i przerzuca się z boku na bok, czyli idealna pora na blogasa. Dzisiejszy dzień był bardzo aktywny, dlatego musimy naładować baterię i z samego rana napiszemy, jak spędziliśmy dzień. Do usłyszenia. 😀

EDIT:  Po porannym klasyku, czyli śniadanku, sprzątaniu i teście białej rękawiczki udaliśmy się na plażing. Tam czekały na nas atrakcje przygotowane przez wychowawców – gry i zabawy ruchowe. Pani z grupy 3 zaraziła dzieci angielszczyzną. Trochę ruchu, słówek i mnóstwo uśmiechów. Starszaki chłodziły atmosferę ochlapując kolonistów morską wodą. Grupa druga zbuntowała się na piasek. Bo przecież nad morzem piasek?! Mówimy stanowczo nie. Żądamy nad morzem dostępu do gór! 😀  Średniaczki zatem wcieliły się w rolę pionków i całymi sobą grali w chińczyka. Odkrywali swoje drugie oblicze, zgadując kim tak na prawdę są. Smerfem, Kubusiem Puchatkiem a może Elzą? Po obiedzie tradycyjnie godzina wyciszenia i odpoczynku. I znów ruszyliśmy w wir zabaw. Mini hokej na czas, piłka nożna, planszówki w wersji tradycyjnej i gigant. Dzisiaj basen przypadł najmłodszym, a jutro pora na starszaków. Na dobry sen wytańczyliśmy swoje ostatnie siły na dyskotece. Marian w końcu poprosił Julkę do tańca, a Kaśka umówiła się na gofra z Krzyśkiem. Jutro kierunek szooooping! 😉

Dzień 3

Dziennik kolonisty dzień trzeci. Dzisiejszym budzikiem okazały się promienie słoneczka, które zerwały nas z łóżka. Po śniadaniu i rutynowych czynnościach poszliśmy na plażę bawić się i rzeźbić w piasku. Po obiedzie przyszła pora na zajęcia plastyczne. Każdy pokój musiał zrobić swoją wizytówkę. A następnie odbyły się zajęcia w grupach. Był basen, zajęcia sportowe i chwila na rekonesans pamiątek. Kolacja nas rozpieściła – mini pizzerki i tradycyjnie stół szwedzki: szyneczki, serki, warzywka, sałatki gyros, grecka… Szał ciał. Brzuszki szaleją. Najstarsza grupa poszła z wychowawcą przygotować trasę na jutrzejsze podchody w mieście dla całej kolonii. Młodsi w tym czasie poszli dokończyć swoje rzeźby w piasku. I tak dzień zleciał. Wieczorem szybki prysznic i zbieramy siły na jutro.

 

Dzień 2

Dziennik kolonisty dzień drugi. Nasza bajka została przerwana o 7:00. Aleee kochani rodzice my się tak łatwo nie poddamy, oooo… nie! 8:00 pora śniadania. Straszyli, że tak już będzie codziennie. Stół szwedzki, płatki na mleku… Nie złamią nas! Z pełnymi brzuchami można podbijać Jarosławiec. Po sprzątaniu w pokojach poszliśmy na spacer przywitać się z morzem. Całkiem niezły z niego gość. W drodze powrotnej czas na małe co nieco i kierunek obiados. Odpoczynek poobiedni to cisza przed burzą. Wzięli nas na apel. Były regulaminy, same formalności, ale ok. Podobno dzięki temu będziemy bezpieczni, piękni i młodzi. Na rozluźnienie atmosferki część osób poszła popływać w basenie, pobiegać czy zmierzyć się w torze przeszkód (dziewczyny, następnym razem damy Wam wygrać … może). Energię nadrobiliśmy łazankami, a ci co wymiękli to jeszcze mieli szwedzki stół. Wieczorem przyszła pora na bitwę na głosy, czyli śpiewać każdy może …

Dzień 1

W końcu nadszedł ten dzień ! świadectwa pod łóżka ukryte można wyruszyć w podróż. O 7:30 jeszcze tylko zbiórka, ostatnie skryte buziaki z rodzicami i odjeżdżamy narka rodzice. Te dwa tygodnie będą należeć do nas!