Jarosławiec III

 

DZIEŃ CZTERNASTY

Drodzy rodzice!

Siedzimy już zapakowani w autokarze i jedziemy! Do zobaczenia w Legnicy 🙂

DZIEŃ TRZYNASTY- POŻEGNANIA

Jako, że to ostatni dzień naszych aktywności w Jarosławcu, postawiliśmy na ostatni już plażining-smażing. Po śniadaniu udaliśmy się na plażę. Mimo braku możliwości kąpieli w morzu nie nudziliśmy się. Chłopcy grali w piłkę z ratownikami, dziewczęta doskonaliły figury akrobatyczne, a jeszcze inni grali w mafię i inne zabawy. Z plaży wróciliśmy prosto na obiad. A po krótkim odpoczynku wszyscy poszliśmy na basen. Po zabawie w wodzie przyszedł czas na apel podsumowujący nasz turnus. Tym samym zakończyliśmy kolonie w Polsce. Każdy z uczestników koloni dostał pamiątkowy dyplom. Niektórzy z nich zostali wyróżnieni przez swoich wychowawców w indywidualnych kategoriach. Podsumowaliśmy również wszystkie konkursy przeprowadzone w czasie tych dwóch tygodni, nagrodziliśmy zwycięzców. Wybraliśmy Lady i Gentelman’a turnusu. Oczywiście przyznaliśmy też nagrody za najczystszy pokój. Wygrały najmłodsze dziewczynki. Wszyscy koloniści dostali koszulkę Best Spynacz Summer Camp i to właśnie w nich zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia na plaży. Z naszej sesji udaliśmy się prosto na stołówkę. Zjedliśmy kolację. A następnie wyszliśmy na spacer, aby pożegnać się z morzem. Standardowo, jak na Spynacza przystało, zorganizowaliśmy dyskotekę, ale przed jej rozpoczęciem kadra przygotowała dla nas quiz dotyczący naszego wyjazdu. Test składał się z 20 szczegółowych pytań. Koloniści poradzili sobie bez problemu. Przyszedł czas na zabawę. Wszyscy przystąpili do tańców i hulańców.

DZIEŃ DWUNASTY – NEPTUNALIA

Rano chwilę się rozciągaliśmy, jak co dzień podczas rozgrzewki. Następnie zjedliśmy śniadanie i przystąpiliśmy do testu czystości. Korzystając z ostatnich dni tutaj poszliśmy na plażę. Tam natomiast koloniści nie chcieli korzystać z zaproponowanych przez nas zabaw. Na plaży każdy znalazł swoje zajęcie, jedni zajęli się rozmową a drudzy grą w piłkę. Na koniec znaleźliśmy jednak rozwiązanie, które zebrało sporo chętnych; zagraliśmy w mafię. Z plaży wróciliśmy do ośrodka na obiad. Po nim godzinna przerwa i ruszyliśmy z powrotem na plażę. Tym razem w celu ochrzczenia pierwszorocznych uczestników kolonii. Koloniści mieli za zadanie przejść dwójkami przez tor przeszkód, by następnie znaleźć się u stóp Neptuna. Po drodze, do króla mórz i oceanów, na śmiałków czekały diabełki, którzy to karcili ociągających się uczestników. Tak zleciał nam czas, aż do kolacji. Po posiłku nadszedł czas na wzięcie udziału w konkursie Jaka To Melodia. W między czasie odgadywania piosenek wspólnie śpiewaliśmy a nawet tańczyliśmy. Po zakończonych rozgrywkach przeszliśmy się na spontaniczny spacer wzdłuż morza, aby na koniec dnia zatańczyć zumbę.

DZIEŃ JEDENASTY- MIX

Pobudka, rozgrzewka, śniadanie i sprzątanie. Te standardowe już dla nas czynności wykonywaliśmy dzisiejszego ranka. Po sprawdzeniu czystości podzieliliśmy się na grupy. Pierwszą- plażowiczów i drugą- piłkarzy. Ci pierwsi oczywiście poszli na plażę, a drudzy na orlik. Na plaży graliśmy w przeciąganie liny, opalaliśmy się i kąpaliśmy się w morzu. Na boisku natomiast, graliśmy w piłkę nożną, siatkową a następnie graliśmy w gry słowne zadając sobie nawzajem pytania. Jako, iż nasz czas na boisku był ograniczony, wróciliśmy do ośrodka, aby przystąpić do malowania kredą po chodniku. Dokładnie zaznaczyliśmy, gdzie jest nasz spynaczowski teren 😉 Przyszedł czas na obiad, a po nim odpoczynek. Warto było zbierać siły, gdyż kadra przygotowała dla nas grę terenową. Czas upłyną nam tak szybko, że nawet nie zauważyliśmy, że przygotowane zadania robiliśmy przez ponad godzinę. Na wieczorną zabawę wybraliśmy sobie koło fortuny. Pani Emilka zadawała nam pytania z poszczególnych kategorii, które wcześniej sami wylosowaliśmy… no może prędzej wykręciliśmy. Po skończonym konkursie przystąpiliśmy do malowania wcześniej zebranych kamieni. Na nich większość z dzieci namalowała swoje wspomnienia z wakacji, bądź te wymarzone.

 

DZIEŃ DZIESIĄTY – LOVE IS IN THE AIR

Piękną pogodę mamy w tym Jarosławcu! Dlatego też nie siedzimy w  pokojach a wykorzystujemy każdą wolną chwile na aktywne spędzanie czasu. Rankiem wybraliśmy się na plażę. Tam ruszyliśmy z konkursem na najlepszą rzeźbę z piasku. Dzieciaki zaangażowały się w 110%! Powstały przepiękne żółwie, fortece, zamki, a nawet całe wioski. Oczywiście wzięliśmy kąpiel w morzu 🙂 Z plaży poszliśmy prosto na stołówkę. Zjedliśmy rosół i wybraliśmy się na siestę. Przyszła ta chwila, na którą wszyscy czekali. Od kilku dni chłopcy zaręczali się dziewczętom. Jak wiadomo, nie ma na świecie takiej kolonii, na której nie powstałyby nowe związki. Śluby wzięło pięć par. Każda z nich miała inną, osobną przysięgę. Zaraz po tym zrobiliśmy oczepiny. Panie rzucały białym kwiatem, panowie natomiast lewą skarpetką. O 16:30 zaczęła się msza. Z kościoła wróciliśmy prosto na kolacje, a po niej przyszedł czas na wesela. A jak wesele… to i goście. Zaprosiliśmy kolonie, z którą mieszkamy po sąsiedzku w jednym budynku. Tam bawiliśmy się do białego rana… To znaczy aż do ciszy nocnej.

DZIEŃ DZIEWIĄTY- INDIAŃSKO

Pobudka, rozgrzewka, śniadanie i sprzątanie. W tej kolejności zaczęliśmy dzień. Następnie podzieliliśmy się na piłkarzy i plażowiczów. Ci pierwsi, poszli na orlik, aby rozegrać mecz a drudzy bawili się w najlepsze przy Bałtyku. Po rozegranym meczu na boisku dołączyliśmy do plażowiczów. W tym czasie wykonaliśmy pierwsze zadanie związane z dniem indiańskim. Zadanie polegało na pozbieraniu przyborów potrzebnych do wykonania łapaczów snów w rozmiarze XL. Wcześniej jednak wymieszaliśmy kolonistów miedzy grupami. Przyszedł czas na obiad, a po nim ciąg dalszy indiańskich zabaw. Przystąpiliśmy do projektowania łapaczy. Zadanie zostało wykonane sprawnie i starannie. Następnym podpunktem naszego dnia było wymyślenie okrzyków i choreografii do nich. Nie sprawiło to większego problemu naszym Indianom. Przeszliśmy do następnej sali, w celu wykonania poszczególnych, równie indiańskich zadań. Na uczestników czekało sześć stacji z różnymi konkurencjami. Swoje zmagania przerwaliśmy ze względu na kolacje, którą ze smakiem zjedliśmy. Jednak po niej urządziliśmy ognisko, aby zwieńczyć dzisiejszy dzień. Przy indiańskich nutach piekliśmy kiełbaski i śpiewaliśmy. Gdy zaczęło padać przenieśliśmy rytuały pod namiot. W namiocie doszło do przedstawienia każdej z grup. Wodzowie plemion nadali im nazwy, po czym wszyscy przedstawili wcześniej ćwiczone okrzyki. Tak wyglądał dzisiejszy dzień, teraz kładziemy się spać. DOBRANOC!

DZIEŃ ÓSMY – AQUA FUN

Ranek rozpoczęliśmy jak zwykle. Dzisiejszego dnia pojechaliśmy na wycieczkę do Aqua Parku. Wypad przebiegł pomyślnie, a wszyscy cieszyli się z możliwości pluskania się i ślizgów na zjeżdżalniach. Z parku wodnego wróciliśmy od razu na obiad. Po zjedzonej rybce udaliśmy się na plażę w celu kontynuowania naszych wodnych zabaw. Czas na niej poświęciliśmy głównie na przeciąganie liny. Udało nam się nawet rozegrać rundę z kadrą. Oj ta plaża budzi w nas potrzebę rywalizacji 😉 Z zejścia z plaży przemówiło do nas tylko to, że czekała na nas kolacja. A po niej… Przyszedł czas na randkę w ciemno. Bo przecież nie ma na świecie kolonii, na której nie powstałyby nowe związki 😀 Nasze nowe pary zapoznały się ze sobą bliżej. Ciekawe czy wytrwają razem aż do ślubów kolonijnych? Nagrodą za wzięcie udziału w grę, był romantyczny spacer po plaży. A stało się tak, że z nagrody skorzystali wszyscy. Tak więc na piasku przeprowadziliśmy zumbę ponownie przyciągając i porywając tłumy.

 

DZIEŃ SIÓDMY – DZIEŃ PLAŻOWICZA

Za nami już połowa. Pogoda wciąż dopisuje i prawdopodobnie zostanie tak już do końca naszego pobytu. Dzisiejszego dnia na rozgrzewkę zaśpiewaliśmy nasz hymn, czyli „Dyscyplinę” z „Pana Kleksa”. Najlepiej poradziła sobie najmłodsza grupa. Zaraz po wysprzątaniu pokoi wyszliśmy na plażing- smażing. Na plaży oczywiście kąpaliśmy się w morzu. Znów rozpętała się wojna między kadrą a kolonistami, ale tym razem to kadra zabrała wszystkie wiaderka, więc nie mieliśmy szans na wygraną. Wszyscy skończyliśmy przemoczeni. Wychodząc z plaży, od razu udaliśmy się na stołówkę. Tam zjedliśmy schaboszczaka, po nim udaliśmy się na siestę. Po odpoczynku, część koloni wróciła na plażę- jak na plażowicza przystało. A druga połowa pluskała się w basenie. Nad Bałtykiem rozegraliśmy turniej w ziemniaka, a reszta plażowiczów opalała się i rysowała karykatury. Po basenie spotkaliśmy się w salce, aby rozegrać mini zawody w statki. Chłopcy wczuli się w grę i za wszelką cenę chcieli wygrać. Niektórzy z nich zdążyli napisać list, który jutro nadamy na poczcie. Rodzice oczekujcie. Ze wspólnych rozgrywek udaliśmy się na kolacje, aby po niej rozpocząć zabawę, na którą czekają wszyscy uczestnicy BSSC-BALONIADA! Kadra nie widziała jeszcze takiego zaangażowania i zaciętej walki ze strony uczestników naszego turnusu. Koloniście domagali się dogrywek, więc po krótkich prośbach Kadra zorganizowała więcej amunicji. Nasze zabawy trwały w najlepsze. Późniejszym wieczorem udaliśmy się na spacer brzegiem morza. Zatrzymaliśmy się aby podziwiać zachód słońca. Nad morzem zrobiliśmy sobie małą sesje w swoich grupach. Efekty pracy widać poniżej na zdjęciach. Dziękuję za uwagę, dobranoc ❤

DZIEŃ SZÓSTY- MARATHON Z PIZZĄ

Hej rodzice, jak tam w Legnicy? U nas pogoda dopisuję! 🌞Słonko przygrzewa, także cały ranek spędziliśmy na plaży. Tam bawiliśmy się piłką, kopaliśmy ogromniaste dołki w piasku,a niektórym z nas, udało się nawet zakopać swoich kolonijnych kolegów 😀 Nasze rozgrywki przerwała kadra, która niespodziewanie zaczęła oblewać nas wodą prosto z wiader. Odpowiedzieliśmy im tym samym. Trwała zacięta walka, jednak jesteśmy zdania, że to my ich pokonaliśmy. W końcu jest nas o wiele więcej. ✌ Po zjedzonych zrazach na obiad dostaliśmy telefony, więc już wiecie, że u nas wszystko superancko! W związku z tym, że tutaj jest naaa prawdę gorąco, wybraliśmy się na basen, w celu schłodzenia się, w czasie gdy reszta kolonistów tańczyła zumbę. Dbamy o prawidłowe nawadnianie się, więc wybraliśmy się na krótki spacer, w celu uzupełnienia zapasów. Następnymi zajęciami byłe te indywidualne ze swoimi wychowawcami. Jedni poszli na dwie różne plaże, a reszta została na terenie ośrodka, przygotowując jakieś tajemnicze rzeczy, których to nie chcą zdradzić. Ale spokojna głowa! Dowiemy się tego wszystkiego jutro i damy wam znać! Przyszedł czas na kolacje, a po niej zaczęła się prawdziwa frajda! Kadra zorganizowała dla nam marathon filmowy połączony z wieczorem pizzy. Warunkiem było to, że na seans idziemy w momencie, w którym wykąpią się wszyscy. Ku zdziwieni wychowawców, na tę zbiórkę wszyscy przyszli punktualnie. BA! Powiemy więcej, byliśmy gotowi 15 minut przed czasem.

DZIEŃ PIĄTY- PLANSZOWISKO

Po standardowym poranku, czyli rozgrzewce, śniadaniu i sprzątaniu, zorganizowaliśmy dla waszych kaczuszek planszowisko. A na nim: turniej w państwa- miasta, zawody w kalambury i gigantyczny chińczyk! (oczywiście mamy na myśli grę planszową 😉 ) Każda grupa poważnie zaangażowała się w przygotowane przez nas zajęcia.

Po obiadku koloniści odespali swoje poranne szaleństwa, żeby mieć siły na wariacje w basenie i wygłupy na placu. Zgodnie z planem, analogicznie do wczorajszego dnia, połowa kolonii wybrała się na basen a druga część tańczyła zumbę na placu Jarosławca. Dzieciaki były zadowolone z możliwości pluskania się w ciepłej wodzie. Grupa tańcząca na środku miasta z początku miała dosyć niepewne ruchy, jednak szybko się rozkręcili. Znów zebraliśmy wokoło siebie tłum. A Ci odważniejsi tańczyli razem z nami. Po skończonych zajęciach ruchowych, wszyscy spotkaliśmy się w jednej sali, aby każda z grup przygotowała wierszyk bądź piosenkę przedstawiającą ich grupę. Kiedy wszyscy skończyli zagraliśmy wspólnie w gorące krzesła. I tak czas upłyną aż do kolacja. A po niej… MAM TALENT! A tam grupy zaprezentowały swoje wcześniej przygotowane piosenki. Żeby nie kłaść się spać zbyt szybko zrobiliśmy dla waszych kaczuszek krótką dyskotekę.

DZIEŃ CZWARTY – SPORTOWO

Ranek zaczęliśmy rozgrzewką. Na niej nauczyliśmy się paru układów zumby. Po zjedzonym śniadanku przyszedł czas na pokojowe porządki i kontrolę czystości. Gdy przyszła pora na zajęcia grupowe, wychowawcy zorganizowali nam aktywnie spędzony czas w trzech formach. Pierwszą z nich był mini turniej piłki nożnej, drugą zajęcia taneczne, a na trzecim boisku graliśmy w różnego rodzaju gry. Jedną z nich była gra zespołowa skarby. Szybko i sprawnie przyszło nam przyswojenie nowych zasad gry. Z łatwością też podzieliliśmy się na dwa zespoły i równie dobrze obmyślaliśmy strategię rozgrywki. Zabawa, która spodobała nam się najbardziej polegała na przekładaniu przez siebie hula- hop i podawanie go dalej do następnej osoby. Trudność polegała na tym, że wszyscy staliśmy w kole trzymając się za ręce. Osoby mniej zainteresowane zabawami zespołowymi grały z wychowawcami w 5 sekund, dobble oraz gry słowne. Sporty, śmiechy i hulańce trwały w dobre… to znaczy do obiadu. Tak więc grzecznie pomaszerowaliśmy na obiad. Po nim standardowo odespaliśmy aktywnie spędzony czas, aby mieć siły na resztę dnia.

Dwie pierwsze grupy pluskały się w basenie podczas gdy reszta kolonii wyszła tańczyć zumbę… na środku placu Jarosławca 😀 Ten pomysł nam się bardzo spodobał. Ani razu nie przyszła nam do głowy myśl o tremie, związanej z przechodniami. BA! I oni tańczyli razem z nami. Widzieliśmy jak dorośli śpiewają, kołyszą się i powtarzają nasze układy. A dzieci stopniowo dołączały do nas. Po basenie i zumbie uzupełniliśmy nasze zapasy, żeby mieć co jeść w przerwach pomiędzy posiłkami i pić podczas zajęć ruchowych. Prosto z miasta poszliśmy na kolację. A po niej dzień sportowy- ciąg dalszy! Pani kierownik zabrała nas na orlik. Tam mieliśmy okazję do większych szaleństw. Chłopcy grali w piłkę nożną, już nie na małych a dużym boisku- jak na prawdziwych piłkarzy przystało 🙂 Reszta koloni grała w siatkówkę, tańczyła bądź grała w gry poznane dzisiejszego dnia rano. Tak wyglądał nasz aktywny i sportowy dzień. Teraz szczęśliwi, ale zmęczeni kładziemy sie spać

DOBRANOC❤

DZIEŃ TRZECI – PLAŻOWE WYŚCIGI

Standardowo dzień zaczął się dla nas o 7:30, po porannej toalecie zjedliśmy pożywne śniadanie. Po codziennym teście czystości udaliśmy się na mszę. Gdy wróciliśmy z kościoła, usiedliśmy grupowo w kołach. Przystąpiliśmy do spisania kontraktów, których będziemy przestrzegać. Na koniec pracy wszyscy, jak na kontrakty przystało, złożyli podpisy. Od tej chwili mamy ustalone oficjalne zasady.     Przyszedł czas na lepsze poznanie się, szczególnie jeśli chodzi o imiona. Razem z wychowawcami graliśmy i bawiliśmy się. Po skończonych zabawach udaliśmy się na spacer po Jarosławcu. Wracając z miasta od razu wparowaliśmy na stołówkę. Tam zjedliśmy smaczne schabowe i pomaszerowaliśmy do pokoi, żeby odpocząć. Po godzinnej drzemce przyszedł czas na plażowanie. Popływaliśmy w Bałtyku pod czujnym okiem ratownika, a gdy wyschliśmy nadszedł czas na plażowe wyścigi. Kadra podzieliła nas na cztery losowe drużyny. Każdy team zajął miejsce przy wyznaczonym torze. Na sygnał START zaczęliśmy wyścig! Najpierw biegliśmy slalomem, potem przechodziliśmy przez hula- hop aby następnie obkręcić się wokół tyczki. W czasie naszych biegów wychowawcy oblewali wodą tych, który się ociągali 😛 Zabawa spodobała nam się na tyle, że powtórzyliśmy tor. Po skończonej zabawie chętne osoby bawiły się z Panią Emilką i Panią Kasią w przeciąganie liny i ciemno- jasno. Po wygłupach nad morzem zjedliśmy kolacje,a po niej powędrowaliśmy na karaoke. Wszyscy śpiewaliśmy skoczne hity. Byli i tacy odważni co zaśpiewali sami 🙂 Kadra śpiewała razem z nami, a kawałki okazały się na tyle skoczne, że karaoke przerodziło się w dyskotekę!

DZIEŃ DRUGI- ZAPOZNANIE

Dzisiejszego dnia obudziliśmy się o godzinie 7:15, choć niektórych z nas słychać było już o 6 😀      Przed śniadaniem Pani animator przeprowadziła dla nas rozgrzewkę. A więc rozciągnięci i rozgrzani ruszyliśmy na stołówkę. Po jedzeniu przyszedł czas na sprzątanie pokoi i test białej rękawiczki. Z tym zadaniem poradziliśmy sobie perfekcyjnie, bo wszystkie oceny były pozytywne 😉 Kontroli ciąg dalszy… Wychowawcy zaprowadzili nas do pielęgniarki, która to sprawdziła nasze włoski. Od razu po tym przystąpiliśmy do podpisywania regulaminów. Następnie spotkaliśmy się na sali, aby każdy z nas mógł przystroić drzwi swoich pokoi, wykonanym przez nas plakatem. Po skończeniu małych arcydzieł odegraliśmy wspólny mecz w zbijaka, który przyniósł nam dużo frajdy. Nasze zabawy przerwa pora na obiad. Zjedliśmy gulasz i udaliśmy się na siestę. Gdy wszyscy odzyskaliśmy siły nadszedł czas na plażing i smażing. Dziś po raz pierwszy zażyliśmy kąpieli w Bałtyku. Morze było wręcz lodowate, ale to nie przeszkodziło nam w zabawie w wodzie! Podczas wybryków na piasku, zagraliśmy w kolonijne bingo, polegającym na znalezieniu i dopasowaniu osoby zgodnej z opisem na planszy. I tym razem dobrą zabawę przerwała nam pora na posiłek. Ale to nic straconego, ponieważ po kolacji odbył się krótki apel powitalny, a zaraz po nim dyskoteka 😀

DZIEŃ PIERWSZY-PRZYJAZD

O godzinie 9 pożegnaliśmy się z wami na dwa tygodnie. Podczas podróży wychowawcy nie pozwolili nam na nudę. Najpierw obejrzeliśmy film, a po nim przystąpiliśmy do wspólnego śpiewania piosenek. Po zakończonym karaoke przeszliśmy do gier. Jedną z nich było, wszystkim dobrze znane CZÓŁKO. Na zabicie nudy rysowaliśmy portrety kierowców, w którym każdy dodał coś od siebie. Mamy nadzieję, że zawisną one na honorowym miejscu 😀 O 18 byliśmy już na miejscu. Gdy przyjechaliśmy czekała na nas obiado- kolacja. Zjedliśmy pyszne racuszki i zabraliśmy się za sprawy organizacyjne. Podzieliliśmy się na grupy i rozdzieliliśmy pokoje. Kiedy wszyscy byli zadowoleni ze swoich współlokatorów i rozpakowali swoje bagaże, udaliśmy się na spacer po plaży. W sam raz trafiliśmy na przepiękny zachód słońca. Widok zabierał dech w piersiach 🙂 Gdy wróciliśmy do ośrodka przyszła pora na kąpiel i czas na położenie się spać. DOBRANOC